Jak to działa? - Dialog 2005





Przejdź do treści
Jak to działa?
25.07.2017
Szanowni, Drodzy, Zapracowani oraz Wypoczywający,
Chciałbym jeszcze nawiązać do naszego ostatniego maila (zamieszczonego w "Strefie Członkowskiej") .
Zaczęły do nas przychodzić maile z informacjami o wielkości planów, o sytuacji w okresie urlopowym, itp. Dziękujemy, zbieramy te materiały i jak zawsze gwarantujemy całkowitą anonimowość. Przyszedł też jeden mail z uwagami, na które chciałbym odpowiedzieć do wiadomości wszystkich Was, gdyż mamy w Dialogu dużo nowych Członków, więc jest okazja nieco wyjaśnić zasady i warunki działania Związku.
Otóż na naszą radę, żeby się zabezpieczać przed skutkami wygórowanych planów, jedna z Pań/Koleżanek pisze m.in.: "jest oczywistym, że nikt się nie wychyli i nie będzie dyskutował o wielkości planów (a już tym bardziej na piśmie), od zawsze (…) panowało tu przekonanie, że o planach się nie dyskutuje".
Po pierwsze: Dla mnie to nie jest wcale takie oczywiste, a mojego przekonania nie opieram na szczytnych ideach związkowych, ale na moim ponad dwudziestoletnim doświadczeniu w bankowości i na pięcioletnim doświadczeniu związkowym. Pozwolę sobie odwoływać się do faktów z Aliora i z Banku BPH.
Jeszcze trzy miesiące temu oczywistym było, że Aliorem zarządza i będzie zarządzał jego twórca, Prezes i "właściciel". Było oczywiste i przestało to być. Rok temu oczywistym było przekonanie, że Alior nie toleruje działalności związkowej, a jednak działamy. W BPH jeszcze kilka lat temu, a w Aliorze kilka miesięcy temu było oczywiste, że plany naprawcze są nadawane pracownikom i tak musi być, bo to jest podstawa zarządzania i "motywowania". No po prostu temat nie do ruszenia. Było – nie ma, bo ludzie zareagowali na apel "Dialogu" o współpracę w tym temacie. Nie od razu, z obawami, ale się odważyli i poszło, i nikomu włos z głowy nie spadł.
Szkoda czasu, ale mógłbym sypać dalej przykładami bankowymi: związkowymi i osobistymi.
Pozwolę sobie na jeszcze jeden bardzo wymowny przykład. Alior zaproponował w ubiegłym roku zmiany do regulaminu pracy, które ostatecznie nie weszły w życie, ale pokazują, że rzeczy wcześniej niewyobrażalne są możliwe. Cytuję z projektu regulaminu pracy: "Jeżeli pracownik zatrudniony w zadaniowym systemie czasu pracy nie jest w stanie wykonać zadań w ramach obowiązujących go norm, pracodawca ponownie ustala z nim wymiar zadań, tak aby były one możliwe do wykonania w ramach tych norm."
Po drugie: My nikogo nie namawiamy do strajku, ani do palenia opon pod Centralą Aliora. Zależy nam, aby Członkowie i sympatycy Dialogu mieli jak najwięcej korzyści z przynależności związkowej, więc doradzamy w różnych kwestiach. Radzimy m.in. jak sobie samemu pomóc, jak się zabezpieczyć. Kto chce, skorzysta. Kto nie chce lub nie może, niczego nie musi. Jest taka teoria, że w pracy mamy tak, jak pracodawcy lub szefowi pozwolimy. Odwoływanie się od wielkości planów, wskazywanie na ich nierealne  wartości, wnioskowanie o zmniejszenie, to nie jest działanie przeciwko przełożonym i mamy nadzieję, że nie będą Oni tego odbierać personalnie, przecież Wasi Szefowie nie są autorami planów, które Wam przekazują. Oni również otrzymuję je z góry.
Po trzecie: Nie ma potrzeby iść na wojnę z przełożonym z powodu planów. Więc nie radzę pisać: "Ty skurczybyku, mam gdzieś zadania, które mi przysłałeś, sam je sobie zrób, …"
Raczej: „Szanowny Panie Dyrektorze, przekazane mi na ten miesiąc/kwartał plany są bardzo wysokie. Niestety Pracodawca nie uwzględnił, że:
  • … (w tym miesiącu będę/byłem nieobecny … dni z powodu …;
  • koleżanka idzie na urlop, jest chora, złożyła wypowiedzenie, w związku z tym mam dodatkowe obowiązki zajmujące mi znaczną ilość czasu;
  • jest okres urlopowy, w którym zwykle są utrudnione kontakty z klientami;
  • plan w wysokości …… oznacza jego wzrost o …., tymczasem ilość dni pracy w miesiącu pozostaje niezmienna, bazę klientów nam identyczną jak w poprzednich miesiącach, ceny produktów coraz wyższe;
Moje obowiązki służbowe jak zwykle wykonuję rzetelnie, z pełnym zaangażowaniem, jednak wobec powyższego przekazane mi plany oceniam jako zbyt wysokie i proszę o ich obniżenie. Jednocześnie zgłaszam, że taki poziom planów stawia pod dużym znakiem zapytania możliwość uzyskania przeze mnie premii, co może mnie pozbawić istotnej dla mnie części wynagrodzenia za pracę.”
Doradzamy, ale jeśli ktoś będzie się czuł bardziej komfortowo nie podejmując próby obrony, to oczywiście jego wybór i wolna wola.
Stanem do którego chcielibyśmy dojść, jest sytuacja, w której plany nie są nadawane, ale każdy pracownik stara się zrobić ile może i jak najlepiej może np. ze względu na atrakcyjną, osiągalną premię. Ale zastrzegamy, że to długa droga i na to potrzeba czasu. W ogóle działalność związkowa jest bardzo czasochłonna w tym znaczeniu, że wszystko toczy się bardzo powoli – prawo pracy wyznacza związkom kilkudniowe terminy na odpowiadanie pracodawcy, a odwrotnie niestety nie. Im poważniejsze, im trudniejsze problemy zgłaszamy Aliorowi, tym dłużej czekamy lub upominamy się o odpowiedź.
I tu dochodzimy do drugiej sprawy zgłoszonej przez Panią/Koleżankę: czy jesteśmy w stanie pomóc w temacie planów, w sytuacji gdy zgłosiła nam w lutym br. znaczny wzrost zadań sprzedażowych a „Dialog” nie rozwiązał dotychczas tego problemu?  
Zarządzanie Bankiem nie należy do związku zawodowego, ale do pracodawcy. To pracodawca ustala strategię, planuje budżet i sposoby jego realizacji. My możemy wskazywać, obnażać wady, zawstydzać, wytykać, pokazywać, że coś jest złe i ktoś za to odpowiada.
Aby to robić skutecznie, potrzebujemy argumentów. Na przełomie stycznia i lutego pytaliśmy pracowników o ich opinie na temat wysokości planów. Na 2-3 tysiące osób pracujących w Aliorze w Sprzedaży przyszło kilka maili na ten temat. Dla ich autorów to był istotny problem, ale nie dało się przy takim odzewie pracowników zrobić z tego zagadnienia do dyskusji z Zarządem Banku. Zdajemy sobie sprawę, że właśnie wtedy ruszały w praktyce zwolnienia grupowe, ludzie bardziej myśleli jak się na nie załapać lub przed nimi uchronić, niż żeby się zajmować warunkami pracy.
Do tego, do negocjowania trzeba mieć przy stole drugą stronę. W BPH po trzech latach intensywnych bojów doszliśmy do takiego stanu, że np. pisaliśmy do Wiceprezesa odpowiedzialnego za Sieć Oddziałów w różnych sprawach co miesiąc i spotykaliśmy się z nim co kwartał. Doszliśmy np. do tego, że obiecał stworzyć grupę roboczą z naszym udziałem do opracowania sposobu sprawiedliwego dzielenia planów. Niestety, zanim wystartowaliśmy z pracami ogłoszono "likwidację" BPHu.
Słowem działalność związku zawsze wymaga czasu. Przygotowaliśmy całą listę spraw, wnioskowaliśmy o spotkanie, aby je mówić i rozstrzygnąć, pracodawca też zasłaniał się brakiem czasu: że łączy systemy, że nie ma jeszcze struktury docelowej, że skupia się na zwolnieniach grupowych, itd. A tygodnie lecą. Wreszcie spotkała się z nami Pani Urszula Krzyżanowska-Piękoś, wówczas Dyrektor, teraz Wiceprezes. Spotkanie było zbyt krótkie, więc umówiliśmy się na następne, ale zaczęły się zmiany w Zarządzie Aliora, odszedł Pan Dyrektor Daniel Giejbatów mający pełnomocnictwa Banku do "współpracy" ze związkami i na pewien czas straciliśmy partnera i do rozmów i do korespondowania. Teraz zaczynamy niejako od nowa.
Tak po krótce wygląda działalność związkowa (a pominąłem tu całą bardzo bogatą sferę procedowanych przez nas spraw indywidualnych naszych Członków). Chcąc wymagać od Banku przestrzegania prawa, musimy sami działać zgodnie z prawem, a ono związkom nie pozwala na przesadnie dużo. Chcąc wymagać od pracodawcy prawdziwych danych sami musimy posługiwać się wiarygodnymi argumentami, dlatego jest dla nas ważne, ile osób zapisuje się do "Dialogu", jakich zgłoszeń jest najwięcej, jakie tematy są najpilniejsze.
Pozdrawiam
Zbigniew Korczyk
Wróć do spisu treści